Geoblog.pl    milanello80    Podróże    Azja 2010 (Tajlandia, Malezja)    Daleko od cywilizacji, blisko raju :)
Zwiń mapę
2010
28
cze

Daleko od cywilizacji, blisko raju :)

 
Malezja
Malezja, Perhentian Islands
Przejechano 9453 km
 
Wpis uzupelnie, bo internet jest tu cholernie drogi. Cztery razy drozej niz w Tajlandii. Jutro caly dzien nurkuje. Dobra juz moge uzupelnic.
Rankiem opuscilem tajlandzka granice, nabylem nowy stempel w paszporcie i oniemialem z wrazenia, ale po kolei. Z granicy postanowilem, by nie tracic calego dnia, jak wczoraj, na przejazdach dojechac do portu, skad odplywaja lodzie na wyspy Perhentian, taksowka. Bylo wiec drozej niz winno byc, ale i tak nie najgorzej. Dystans 140 km pokonalem za w przeliczeniu 80 zl. Oj w Polsce byloby znacznie drozej. Przybralem muzulmanskiego studencika, ktory mi wczesniej pilnowal bagazu, fajny gosc. Troche z nim pogadalem o Malezji. A widoki z okna taksowki niesamowite. Piekne meczety, wspaniale palace - wszystko to swiadczy o niesamowitym poziomie cywilizacyjnym tego kraju, skad inad slusznie zwanego tygrysem Azji. Bogactwo tutejszych ludzi rzuca sie w oczy, smiem twierdzic, ze cywilizacyjnie byc moze bija nawet nas na glowe. A to przeciez ponizana przez wielu Azja.
Szybka lodzia dotarlem po poludniu na wyspy Perhentian. Kolejny raj na ziemi, ktore dane mi bylo zobaczyc. Wyspa jest miejscem jakby zapomnianym przez cywilizacje. Prad i to kilka godzin dzinnie wytwarzaja tu generatory, nie ma drog, wode dowozi sie z ladu, nie m bankow, etc. Jest za to kilka restauracyjek, szkol nurkowych i pare drewnianych, bardzo prostych kurnikow do spania. Ceny dosyc wysokie, ale wszystko mozna wytlumaczyc trudnosciami logistycznymi z dowozm produktow. Internet, jak juz wczesniej pisalem - wolny i drogi.
Popoludnie pierwszego dnia oraz caly kolejny spedzilem na byczeniu sie. Generalnie za wiele tu nie mozna robic. Poszedlem tez na druga strone wyspy, przez dzungle znajdyjaca sie posrodku i rozdzielajaca Long Beach od Coral Beach. Trasa zajmuje sic! 10 minut i to wolnym tempem.
Za to trzeci dzien byl pelen atrakcji nurkowych. Szczegolnie drugie nurkowanie zapadlo mi w pamieci. Nurkowalismy we wraku statku, ktory zatonal z pokladem cukru wewnatrz. Nie moglo wiec byc inaczej niz tylko slodko. Jest tam jedno miejsce, jak w filmach, gdzie mozna wyjac waz podajacy powietrze i porozmawiac z kompanem nurkowym, choc powietrze tam jest strasznie stare, wiec szybko trzeba oddychac znow z butli.
Trzy dni na Perehentaianach minely jak z bicza strzelil. Pozostaly rozwazania, czy tu zostac, czy moze uderzyc gdzies indziej. Mimo wielkiego zalu, podroznicza natura wybrala druga opcje.
Zegnajcie cudowne Perhentiany, wierze, ze jeszcze kiedys tu wroce.
Pozdrawiam wszystkich
 
 
Zdjęcia (7)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (2)
DODAJ KOMENTARZ
Kuzyn Tomek
Kuzyn Tomek  - 2010-06-30 23:24
Z niecierpliwością czekamy na kolejne wieści...:) Pozdrawiam
 
ola
ola  - 2010-07-02 17:54
Tylko nie zapuszczaj się już w żadne niebezpieczne tereny, bo nam się włos jeży na głowie...
 
 
milanello80
Robert
zwiedził 51% świata (102 państwa)
Zasoby: 1186 wpisów 1186 1678 komentarzy 1678 17922 zdjęcia 17922 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróże więcej
26.05.2026 - 26.05.2026
 
 
30.04.2029 - 30.04.2029
 
 
10.04.2026 - 10.04.2026