Geoblog.pl    milanello80    Podróże    Azja 2016/17 (Indonezja)    O słodyczy "Ziemi Królów"
Zwiń mapę
2016
15
gru

O słodyczy "Ziemi Królów"

 
Indonezja
Indonezja, Ambon
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 13277 km
 
Radość podróży ku nowemu napawała mnie nie lada optymizmem. W końcu ekscytacja wizją nowego, żądza nowych przygód, penetrowania nieznanych szlaków, zawsze jest najbliższa sercu podróżnika. Multum już tej Azji zjeździłem, ciągle wiele jeszcze przede mną. Jakiś czas temu upatrzyłem sobie kolejne miejsce na mojej azjatyckiej mapie wojaży, kolejne miejsce na indonezyjskiej ziemi, które regularnie przypominało mym myślom o swym istnieniu. Udałem się ku "Ziemi Królów", najdalej na wschód wysuniętej destynacji świata ze wszystkich do tej pory wizytowanych przeze mnie. Udałem się ku osławionym Wyspom Korzennym, miejscu które od prawieków przyciągało umysły podróżników, kolonizatorów, romantycznych awanturników. Od zamierzchłych czasów kraje zachodnie szukały drogi ku Wyspom Korzennym. Tutejsze plantacje gałki muszkatołowej i goździki były swego czasu bardziej pożądanymi niż złoto. Bogactwo tych ziem stało się impulsem dla ruchu kolonizatorskiego. Ślady dawnej historii ciągle świadczą o doniosłym znaczeniu tych wysp.
Moluki, archipelag kilkuset wysp wschodniej Indonezji, bo o nich mowa, miały się odtąd stać moją miejscówką na najbliższe tygodnie.
Przywitałem je w miejscowości Ambon, bazie wypadowej i stolicy tego indonezyjskiego regionu. Przywitałem je słonecznie, nareszcie doczekałem pełni słońca w środku zimy (w europejskim odniesieniu rzecz jasna). Słoneczna aura, malutkie lotnisko, wręcz karaibska atmosfera wnet wprawiły mnie w pozytywny nastrój. Zbyt wielu turystów nie wizytuje wyspy Ambon, głównie z racji na raczej przeciętną atrakcyjność w porównaniu do innych okolicznych wysepek. Bardziej traktują to jako miejsce tranzytowe. Mnie, po częśći świadomie, po części w oczekiwaniu na przybycie olbrzymich rozmiarów statku kompanii Pelni, głównego środka transportu po tutejszych wyspach, przypadło przebywać tutaj trzy dni. Ambon, sama wyspa, jak i jej główne miasto o tożsamej nazwie, reklamuje swoje walory hasłem " Manisse Ambon", dosłownie "Słodki Ambon". Postanowiłem się naocznie przekonać, czy rzeczywiście tyleż słodyczy w sobie zawiera.
Miasto Ambon, jak na standardy indonezyjskie, co należy podkreślić, prezentuje się całkiem interesująco. Ślady dawnych kolonialnych czasów są tu nad wyraz widoczne. Czy to w postaci dawnego fortu Kompanii Wschodnich Indii (Fortu Benteng), czy też wielu dawnych kamienic i kościołów. Niestety znaczna część z nich uległa zniszczeniu w wyniku zamieszek religijnych muzułmańsko - chrześcijańskich z lat 1999 – 2002. Mówiąc o Molukach nie sposób bowiem nie wspomnieć o wyjątkowym mikście religijnym obecnym na tychże wyspach. Moluki zamieszkiwane są bowiem zarówno przez społeczność muzułmańską, jak i chrześcijańską. W wyniku zamieszek o podłożu religijnym zginęło tutaj .....
Ślady religijnych odmienności są tutaj zresztą widoczne na każdym kroku. Wynajętym motorkiem zjeździłem nieco wyspę Ambon, wizytując wiele wiosek zarówno muzułmańskich, jak i chrześcijańskich. Wzajemna podejrzliwość, wstrzemięźliwość mieszkańców w eksponowaniu typowo indonezyjskiej serdeczności, tylko uświadomiła mi, że zarzewie tego konfliktu chyba do końca nie zostało jeszcze ugaszone, że wzajemne krzywdy i animozje ciągle mogą gdzieś jeszcze drzemać w tych społecznościach. Może dlatego wyspa Ambon nie wydała mi się do końca tak słodką, jak zdaje się ją promować tutejszy slogan turystyczny. Co nie znaczy, że przywitała mnie wyłącznie na gorzko i z dozą goryczy. Jest kilka miejsc, o których należy wspomnieć w kontekście wizytowania przeze mnie wyspy. Bez podtekstów religijnych, przyjemniej wizytowało mi się wioski chrześcijańskie. Głównie z uwagi na fakt, ich szykowania się na największe chrześcijańskie święto ( Boże Narodzenie). Wioski przyozdabiano, sprzątano, stawiano białe atrapowe choinki ze świecidełkami. Choć na chwilę danym mi było przypomnieć sobie, że Europa ogarnięta jest właśnie świątecznym szaleństwem, którego mi już po raz enty nie będzie danym doświadczać.
Przemówiły do mojej świadomości również ślady dawnych kolonialnych czasów na tej wyspie. Pokaźna ich liczba znajduje się zwłaszcza na północnej części większej z dwóch kawałków wyspy, w miejscowości Hila. Tutaj odwiedzić można dobrze zachowany i niedawno odrestaurowany Fort Amsterdam z 1649 roku. W jego pobliżu znajduje się też stary kościół ( z roku) – Gereja Tua Immanuel. Wioskę dalej, w miejscowości Kaitetu podziwiać można z kolei drewniany meczet Mesjid Wapaue z 1414 roku, zbudowany w całości bez użycia gwoździ.
Będąc w Ambon, jakby nie było na słynących z pięknych plaż Molukach, warto wspomnieć i o tutejszych plażach. Te niestety, nawet te najbardziej eksponowane z nich – Liang, Natsepa, Namalatu, delikatnie mówiąc nie powalają na nogi. Podobnież wychwalana tutaj przyplażowa łukowa formacja skalna Pintu Kota. Dla samych destynacji plażowych wyspy Ambon nie warto gnać przez pół świata. Tyczy się to zresztą kwestii ogólnej atrakcyjności wyspy Ambon. Gdyby danym mi było oceniać Moluki wyłącznie przez pryzmat wyspy Ambon, jej rzekoma słodycz nijak zbytnio nie przemawiałaby do mojej świadomości. Ba, rzec mógłbym że w takim wydaniu jest on nieco gorzkawy i zbytnio nie do cukrowany, sprawiając że owa sloganowa słodycz jest ledwie wyczuwalna...
Ale w końcu nie dla Ambonu przyjechałem na Moluki. Ta najsłodsza, najbardziej wyszukana, głęboko skrywana i przez wieki poszukiwana przez różnego rodzaju eksploratorów urokliwość Moluków, "Ziemi Królów", leży gdzie indziej. Gdzieś, gdzie właśnie zmierzam. Ale o tym w kolejnym poście ...
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
wiza do Indonezji
Wybierasz się tam? Będzie ci potrzebna wiza do Indonezji. W Geoblogu możesz ją zamówić z dostawą do domu! Zobacz cenę wizy do Indonezji, oferujemy najniższe stawki pośrednictwa w uzyskaniu wiz.
Zdjęcia (26)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (3)
DODAJ KOMENTARZ
tealover
tealover - 2016-12-29 07:38
Ciekawe to wszystko, co piszesz! Mimo że w Indonezji wizytowałam dużo krócej, to mam podobne doświadczenia w kwestii podejrzliwości ludzi wobec bladych twarzy. Było to dla mnie bardzo przykre, że jestem z góry oceniana jako chodzące zagrożenie i zło, ale też trudno się im dziwić, jeśli tyle wieków nękali ich kolonizatorzy :(
 
milanello80
milanello80 - 2016-12-29 08:57
Nie do końca. Akurat ja mam bardzo dobre zdanie na temat Indonezyjczyków. Akurat tutaj w Ambonie, czułem się inaczej. Chyba mimo wszystko gdzieś tam w ich głowach ciągle siedzi pamięć o religijnych wojnach sprzed 15 lat
 
tealover
tealover - 2016-12-29 15:30
Moje zdanie o Indonezyjczykach również jest dobre :) O ile można mówić o nich tak ogólnie, jeśli jedna wyspa tak diametralni potrafi różnić się od drugiej, a ludzie z różnych powodów nie mają w zwyczaju podróżować. Przy czym spotkałam się w ich kraju z największą nieufnością wobec białej osoby spośród wszystkich przygód - to miałam na myśli. I było to trudne do zaakceptowania. Co nie zmienia faktu, że wyświadczono mi tam też wiele wspaniałych przysług i nie raz okazano rozczulającą gościnność :)
 
 
zwiedził 22.5% świata (45 państw)
Zasoby: 703 wpisy703 1165 komentarzy1165 8814 zdjęć8814 0 plików multimedialnych0