Jeszcze miesiąc temu śmigałem w najlepsze po Ameryce Łacińskiej, głównie po jej Środkowej części, kończąc powoli swoją 17tą już zimówkę w tropikach. Po raptem 30 dniach ponownie zawitałem w latynoskie klimaty, tym razem ku południowej części tego regionu Świata. Zdążyłem go przez lata dobrze poznać, bywając de facto we wszystkich krajach latino tego kontynentu. Zdążyłem polubić, toteż wizyt tutaj nieustannie przybywa, czy to w trakcie eksploracji nowych miejsc, czy też wizyty w dobrze mi już znanych...
Znów zawitałem do
Peru. Sporo tu ostatnimi czasy bywam. Moje uczucie w stosunku do tego kraju narasta wraz z każdym kolejnym przyjazdem tutaj. Zaczynam doceniać jego walory, patrząc na nie w sposób, w jaki wcześniej zapewne nie patrzyłem. Może w głowie siedzi coraz mniej wspomnień z przeszłości, które z każdą kolejną wizytą słabną na mocy. A może po prostu ostatnio jeżdżę w większości tylko szlakiem "gringo trail", pomny wcześniejszymi doświadczeniami, unikając tych mrocznych, mniej turystycznych zakamarków kraju. Ta eksportowa, pokazowa, wystawiana na spijanie lukru, twarz Peru, każdemu musi przypaść i przypada do gustu. Swoją indygenicznością, kolorami, folklorem, historią utwardzoną w kamieniu, barwnie przystrojonymi alpakami, wiekowymi babcinkami z tradycyjnymi melonikami na głowie, wielce fotogenicznymi dziećmi . Peru zachwyca swą autentycznością, tym że nie próbuje na siłę przypodobać się trendom wyznaczanym przez świat okcydentalny. Ono pielęgnuje swoje tradycje, nie trąca kiczowatością nastawioną na poklask.
Uświadamiam sobie, że ostatnimi laty nad wyraz sporo tu bywam, odkrywając wiele z jego rozległych regionów. Sporo nauczyłem się przez te wszystkie wizyty tutaj. O historii tego kraju, zapomnianych kulturach preinkaskich, wielkiej cywilizacji samych Inków, trudnych czasach kolonizatorów hiszpańskich, czasach nowożytnych. Niezmiennie delektuje się jego kapitalną kuchnią, najlepszą na kontynencie. Z najsmaczniejszymi ziemniakami świata, przepysznym ceviche, stekami z alpaki, delikatnym mięsem potężnej arapaimy. Idealnie podanymi, wytrawnie i z maestrią doprawionym. Kuchnia peruwiańska zawsze mnie pod tym względem zachwyca❤️. Bezustannie czerpię z jego największego bogactwa, z niesamowitego świata przyrody, z cudownymi andyjskimi wierzchołkami, multikolorowymi laginami, potężnymi kanionami, rozpasłymi pustyniami wybrzeża. Z czasem bardziej owe ponętne widoki poczęły przysłaniać problemy, niedogodności, z którymi na co dzień boryka się ten andyjski kraj.
Dziś, Peru to obok Ekwadoru i Boliwii, mój ulubiony kraj Ameryki Południowej. Kraj do którego wracam wielokrotnie i zapewne wielokrotnie wracał będę...Bo go lubię, bo pałam do niego coraz większym uczuciem