Geoblog.pl    milanello80    Podróże    Azja 2013/2014 (Filipiny, Singapur, Bangladesz, Indie)    Piękno bywa zwodnicze
Zwiń mapę
2014
09
sty

Piękno bywa zwodnicze

 
Filipiny
Filipiny, Sipalay
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 14984 km
 
Kolorowe ptaszki podlatywały z kwiatka na kwiatek. Cień rozłożystej buganwilli padał na moje stopy. Woń orchidei rozpierała powietrze. Słońce prażylo od samego ranka. Siedziałem tak sobie na tarasie, podziwiając kolory kwiatów otoczenia mojego domku, patrząc na bielutki piasek plaży, kontrastujący z błękitem spokojnego morza. Jaskrawo wybarwione bangki, wyjątkowo fotogeniczne filipińskie łodzie, łagodnie kolysały się na falach. Mógłbym tak posiedzieć w nieskończoność, ale głód w końcu przypomniał o sobie wyraźnym buczeniem.
Plaże, plaże, plaże. To kwintesencja Filipin. Ich różnorodność, pocztówkowa sceneria stanowią symbol Filipin. To dla nich się tutaj przyjeżdza. To one od wielu lat przyciągają spragnionych ich widoku turystów. Mimo, że nigdy nie byłem plażowiczem, bierne wylegiwanie się choćby w najpiękniejszym miejscu od zawsze mnie po czasie nudziło, zawsze doceniałem nieprzenikniony ich urok. Palm uginających się nad ich piaskowym podłożem, różnych odmian błękitów okolicznego morza. Sipalay, w którym aktualnie przebywamy, słynie właśnie z takich pocztówkowych plaż. Nie może dziwić, że spędziliśmy tu kilka cudownych dni, odkrywając ich sekrety. Tym bardziej, że i pogoda w końcu dokazywała w najlepsze. Słońce wreszcie na stałe zagościło, sprawiając że i rzeczywistość zaczęła być odbieraną przyjemniej. Zwłaszcza tak urokliwa rzeczywistość, jak tutaj w okolicach Sipalay.
Zwiedzanie okolic było o tyle łatwiejsze i przyjemniejsze, że towarzyszyła nam Jeveth. Urocza Filipinka, którą przypadkiem poznałem w Manili, gdzie pracuje. Sipalay to jej rodzinne strony, gdzie spędza noworoczny czas wakacyjny. Przy okazji mojego pobytu tutaj współtowarzyszyła nam w eksploracji okolic. Z różnymi następstwami z tego faktu wynikającymi zresztą, o czym później.
Do Sipalay, jak już pisałem, przyjeżdza się dla plaż. Chyba najsłynniejszą z okolicznych plaż jest Sugar Beach. Połacie żółtego piasku, cisza, spokój, kilka malutkich resorcików. Niektórzy z turystów przebywają tu tygodniami. Mnie osobiście najbardziej do gustu przypadła ukryta między okolicznymi wzniesieniami plaża w Punta Ballo. Tak spokojnych, przy tym urokliwych miejsc zbyt wielu na mojej filipińskiej drodze nie doświadczyłem. W dodatku resort Artistic Divers, w którym przebywałem porażał swoim pięknym, wiecznie kwitnącym ogrodem. Tutaj mógłbym pobyć dłużej niż tylko 1,5 dnia. Odwiedziliśmy też prywatną plażę w Bulata. Wielkoresortowy, ekskluzywny charakter miejsca nie przypadł mi do gustu. Jakoś snobizm nie chce zagościć w mojej głowie.
Generalnie dzięki odwiedzanym miejscom, o których wyżej i jeszcze kilku innym, Sipalay i jego pocztówkowo urodziwe okolice, uznałbym za jedno z najwspanialszych plażowo miejsc, jakie było mi danym zobaczyć w moim podróżniczym życiu, gdyby nie ...
No właśnie... Gdyby nie niesamowita seria pechowych zdarzeń, jakie dotknęła mnie i mój motocykl właśnie tutaj. Odtąd wspomnienia o nich stanowić będą niejako zadrę na niewątpliwie pięknym wizerunku miejsca, jaki naturalną kolejną rzeczy winien utrwalić się w mojej głowie. Zaczęło się od urwania łańcucha w moim jednośladzie. Skazą na niezniszczalnym do tej pory motorku były też trzykrotnie przebite opony. Z kolei sam ucierpiałem, kiedy podczas siatkówki plażowej, próbując ratować piłkę zdawać by się mogło nie do wybronienia, odnowiłem sobie kontuzję pleców i w dodatku skręciłem kostkę. Masa nieszczęść jak na jedno miejsce, prawda ? Ale na tym nie koniec. Na prośbę mojej filipińskiej znajomej, dałem jej pokierować moim motorkiem. Efektem był wypadek, który na całe szczęście skończył się kilkoma tylko odrapaniami i sinikami. Miałem zawierzyć intuicji, mówiącej, by nigdy nie ufać kobiecie, zwłaszcza zmotoryzowanej. Lekcja na przyszłość odbyta.
Piękno bywa zwodnicze. O tej starej prawdzie przekonałem się właśnie tutaj, w Sipalay. Nadzwyczajna urokliwość miejsca jakoś nie szła w parze z uśmiechem fortuny. W efekcie przyszło mi opuścić to piękne miejsce w stanie nie co nadwątlonym. Nic to, póki przygoda trwa, póki organizm ciągle żądny jest nowych wrażeń, wystawiony na próbę, obity, obtłuczony, podobnie zresztą jak mój jednoślad, kontynuuję swą motorkową wyprawę po archipelagu filipińskich wysp Visayas.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (10)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
marianka
marianka - 2014-01-24 13:00
Wypraszam sobie brak zaufania wobec kobiet, a zwłaszcza zmotoryzowanych!
Tak czy siak - mam nadzieję, że zwodnicza matka fortuna zdążyła już pokazać Ci swoje przyjaźniejsze oblicze?
 
 
zwiedził 41.5% świata (83 państwa)
Zasoby: 1099 wpisów1099 1494 komentarze1494 14333 zdjęcia14333 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
27.04.2024 - 02.05.2024
 
 
24.11.2023 - 26.03.2024
 
 
04.11.2023 - 06.11.2023