Geoblog.pl    milanello80    Podróże    Azja 2015/16 (Indonezja, Filipiny, Borneo )    Manila, twarz prawdziwych Filipin
Zwiń mapę
2016
22
sty

Manila, twarz prawdziwych Filipin

 
Filipiny
Filipiny, Manila
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 21076 km
 
Koniec dobrego. Koniec nowego. Mój etap odkrywania Filipin delektowania się nowymi miejscami zakończył się. Planów w znacznym stopniu nie zrealizowałem. Niestety. Przez dwa tygodnie udało mi się odwiedzić zaledwie dwie miejscówki na Cebu i dosyć dobrze wyspę Bohol. Gdzie inne miejscówki wyspy Cebu, gdzie Malapascua, gdzie Batanes, inne miejsca. Za długo zabawiłem na Boholu, za długo ... Nic to, kolejnym razem trzeba będzie znów się tu pojawić i nadrobić tegoroczną opieszałość.
Nie wyjeżdżam z Filipin, co to to nie. Jeszcze trochę tu pobędę. Tyle, że teraz pojeżdżę po dobrze mi znanych miejscówkach. Obiecałem znajomym, którzy tu właśnie przylecieli, że pokażę im trochę Filipin moimi oczami, tych wcześniej znanych mi oczywiście. Odwiedzę więc miejsca już wcześniej wizytowane, tarasy ryżowe Luzonu, piękne plaże Palawanu.

Odebrałem znajomych o 3 nad ranem z lotniska w Manili. Nabrałem tu już trochę cwaniactwa na Filipinach, więc zamiast brać kilkukrotnie droższą taksówkę z hali przylotów, weszliśmy piętro wyżej i złapaliśmy taką samą z hali odlotów, tyle że kilkukrotnie tańszą. Jak przypuszczałem znajomym ciężko było się przestawić na inny czas. Postanowiłem im pokazać nocne życie Manili, z jego wszelakim ciemnymi tajemnicami. Ich świadomość ciężko przyswajała świat nocnych barów, ulicznych prostytutek, przydrożnych restauracyjek dzielnicy Malate. Największe oczy zrobili, kiedy zobaczyli kilka urodziwych "dziewczyn", które okazały się ladybojami, dziewczynami z przyrodzeniem :)
Na wizytację Manili mieliśmy praktycznie cały dzień. Wieczornym autobusem mieliśmy się udać w kierunku środkowego Luzonu, do krainy cudownych tarasów ryżowych.
Pokazałem im Manilę, stolicę Filipin, w sposób realny, nie upiększając zbytnio, starając się jak najbardziej zapoznać ich z rzeczywistością tego paskudnego miasta, z jego problemami, życiem ulicznej biedoty, zakorkowanymi ulicami, brudnym otoczeniem. Chyba tylko w ten sposób, naocznie, mieli sposobność przekonać się, że Filipiny to nie tylko kraj katalogowych, białopiaszczystych plaż, wiecznie uśmiechniętych od ucha do ucha mieszkańców. Że Filipiny to kraj kontrastów, biedy na niewyobrażalną skalę. Pomogłem ich uświadomić, że w naszych szerokościach geograficznych nie jest tak tragicznie, jak większość społeczeństwa zwykła utyskiwać. W końcu zobaczyli, jak to wygląda w Manili, twarzy Filipin niekatalogowych, nieoderwanych od rzeczywistości.
Oczywiście nie omieszkałem pokazać im największych atrakcji miasta, jego kolonialnej dzielnicy Intramuros, oazy wytchnienia od brudów ulicy – parku Rizala, nadmorskiej promenady Manila Bay, kilku innych miejsc. Akurat tyle, ile można było zobaczyć w trakcie całego niepełnego dnia w tym mieście. Mieście, którego mimo kolejnej wizyty tutaj nie byłem w stanie polubić.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (17)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
marianka
marianka - 2016-04-24 10:08
Szczęście mieć takiego przewodnika, który nie upiększa! :)
 
 
zwiedził 41.5% świata (83 państwa)
Zasoby: 1099 wpisów1099 1494 komentarze1494 14333 zdjęcia14333 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
27.04.2024 - 02.05.2024
 
 
24.11.2023 - 26.03.2024
 
 
04.11.2023 - 06.11.2023