Geoblog.pl    milanello80    Podróże    Azja 2016/17 (Indonezja)    Ostatki na wyspie miliona uśmiechów, tysiąca pytań...
Zwiń mapę
2017
21
lut

Ostatki na wyspie miliona uśmiechów, tysiąca pytań...

 
Indonezja
Indonezja, Waitabula
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 21969 km
 
Miałem dziś w planach ponownie pojechać na ziemie Kodi. Dojeżdzając jednak w Waitabuli do skrzyźowania wiodącego w lewo ku dystryktowi Kodi, zdecydowałem się pojechać prosto. Coś mnie wzięło na odwiedziny plażowych destynacji na północ od Waitabuli. Tak też zrobiłem. Objeździłem plaże położone na północno-zachodnich obrzeżach wyspy (Waikelo, Ora, Newa, Kita). Wszystkie zachwycały bielutkim piaskiem, pustymi bezkresami i mieniącym się różnymi odcieniami błękitu wodami morskimi. Nie równały się może urokiem plażom dystryktu Lamboya, wizytowanym przeze mnie kilka dni temu, niemniej uroku im nie można było odmówić. Zdjęcia same mówią za siebie. Dobrze, że choć ostał mi się telefon, by móc uwiecznić ich urokliwość ...
Postanowiłem po sześciu nocach w Waikabubak przenieść się do Waitabuli. Ależ multum tu tych dziwnych nazw "wodnych" miast (wai – woda,w jęz.sumbańskim). Głównie z racji tego, że tereny te poczyniłem miejscem moich eksploracji na kolejne dni. Nie w smak mi było codzienne jeżdzenie motorkiem godzinę w jedną i drugą stronę. Zwłaszcza, że znalazłem tu całkiem fajny i niedrogi hotel (Sinar Tambolaka), w dodatku ze smacznym i solidnym śniadaniem oraz nareszcie dostępem do internetu. Wreszcie będę mógł nieco nadrobić zaległości na niniejszym blogu.
Dnia kolejnego postanowiłem zrealizować odłożony plan kolejnych odwiedzin dystryktu Kodi. Ruszyłem wzdłuż północnego wybrzeża w kierunku południowym. Zaskoczyła mnie obecność kapitalnej nowej drogi, której według wszelkich map miało tu nie być. Widać władze Sumby Barat planują tu jakąś ekspansję. Pewnie dlatego, że wiele tu skrywanych urokliwych plaż. Odwiedziłem kilka z nich, oczywiście będąc jedynym ich wizytatorem. Piękne bez dwóch zdań, choć brakuje mi jednej rzeczy, by uznać je za rajskie - strzelistych palm na nabrzeżu. Biały piaseczek jest, turkusowa woda w morzu również. Im bliżej było ziem Kodi tym wybrzeże stawało się bardziej klifowe. Mijałem wioseczki, z których ludzie machali mi przyjaźnie i uśmiechali się tak serdecznie, jak chyba tylko w Azji potrafią. Aż chciało się zatrzymać i pogawędzić z nimi. Niestety brakłoby czasu, a chciałem jeszcze odwiedzić jedno ciekawe miejsce – lagunę, choć miejscowi określają to mianem jeziora – Danau Weekuri. Po dojechaniu tam oniemiałem z wrażenia, zapominając o trudach drogi po wyboistych kamieniach. Laguna Weekuri mieniła się wszelkimi odcieniami błękitu, nie wiem czy można ich więcej sobie wyobrazić. Popatrzcie zresztą na zdjęcia. Naprawdę urocze miejsce. Szkoda, że lokalne władze poczęły przysposabiać je pod turystykę. Sztuczność, betonowe chodniki wokół sprawią, że zapewne nieco straci na swym pierwotnym i naturalnym czarze. W drodze powrotnej chciałem odwiedzić jeszcze plaże w Mandorak. Niestety nie było mi danym. Poczułem się zniesmaczony żądaniem zapłaty za wejście na plażę. Są miejsca, które zawsze winny być powszechnie dostępne dla społeczności. Plaże w moim mniemaniu niewątpliwie takowymi są ...

Kolejnego ranka, po długich rozmyślaniach, z nieskrywanym żalem postanowiłem opuścić wyspę Sumbę. Uznałem, że wyczerpałem swoje pomysły na tą cudowną wyspę. Zaliczyłem Pasolę, odwiedziłem większość planowanych miejsc, czułem się spełniony podróżniczo i eksploratorsko. Piękne to miejsce, niebywale piękne. Wylatując z lotniska w Tambolace z jednej strony moje myśli przepełniał smutek, że to już koniec, że opuszczam tą wspaniałą wyspę. Z drugiej strony byłem szczęśliwy, tak naprawdę szczęśliwy, jak tylko szczęśliwym można być. Miałem okazję być w miejscu nie przeżartym konsumpcjonizmem, oryginalnym, pierwotnym. Miejscu niebywale serdecznych ludzi, uśmiechniętych mieszkańców starych drewnianych wioseczek, bezzębnych wiekowych babcinek, zgrai sympatycznych dzieciaków wyczekujących cukierków. Miejscu miliona uśmiechów, tysiąca pytań. Sumba jest kapitalna, bez dwóch zdań. W aspekcie kulturowym jedno z najciekawszych miejsc, jakie w życiu przyszło mi odwiedzić. Miejscu poza turystycznym szlakiem, pewnie dlatego tak ciekawym i intrygującym. Jednej z moich topowych destynacji podróżniczych. Za to wszystko, co tu w ciągu ostatnich dwóch tygodni przeżyłem, za te wszystkie przemyślenia które w głowie poczyniłem, jestem Sumbie niezmiernie wdzięczny. To jedno z tych miejsc podróżniczo do zakochania. Taką dla mnie była, jest i będzie Sumba. Wrócę tu...
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
wiza do Indonezji
Wybierasz się tam? Będzie ci potrzebna wiza do Indonezji. W Geoblogu możesz ją zamówić z dostawą do domu! Zobacz cenę wizy do Indonezji, oferujemy najniższe stawki pośrednictwa w uzyskaniu wiz.
Zdjęcia (7)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (2)
DODAJ KOMENTARZ
tealover
tealover - 2017-03-15 10:59
Bardzo dobrze czytało się Twoja relację z Sumby :) Widziałam, że w tym roku na Kolosach ktoś miał opowiadać o Sumbie i Pasoli.
A laguna rzeczywiście nieziemska! Nigdy nie widziałam czegoś podobnego :)
Zdziwiłeś mnie tym hotelem. Nie spodziewałabym się w takim miejscu hoteli :D
 
milanello80
milanello80 - 2017-03-15 12:44
Dziękuję.
O Sumbie nie tylko opowiadano, ba Małgorzata Jarmułowicz i Zygmunt Leśniak za podróż na wyspy Sumba i Alor otrzymali specjalne wyróżnienie. Tutaj link do ich opowieści na kolosach -
https://www.youtube.com/watch?v=f2a5EjIZ8m0
I tu powoli cywilizacja wkracza, więc i hotele się budują.
 
 
zwiedził 22.5% świata (45 państw)
Zasoby: 703 wpisy703 1165 komentarzy1165 8814 zdjęć8814 0 plików multimedialnych0