Człowiek żyje na tym ziemskim padole raptem kilkadziesiąt lat. Dla nas wydaje się to wiecznością. A przecież w skali Świata, najpiękniejszego z domów, w jakich przyszło nam zamieszkać, to nawet nie mrugnięcie okiem. Wyspy Galapagos, o których kolejny raz piszę, jako jednym z moich ukochanych miejsc na Świecie, są stosunkowo młode. Raptem około 4 milionów lat...W skali procesów geologicznych to nic. Ale jak to nic ma się do długości życia człowieka ?
Uwielbiam wracać na Galapagos, można przewrotnie powiedzieć że stałem się już domatorem tych wysp, tak często tu wracam (już 7️⃣ raz, 4️⃣ty w ciągu roku). Obok Hawajów czy Madagaskaru to najbardziej endemiczne miejsce Świata. Dzięki swej izolacji zamieszkuje tutaj aż 97% kręgowców, które nie występują nigdzie indziej na Świecie (najwyższy wskaźnik w skali Świata). Podróż tutaj to jak żywa nauka biologii w terenie, jak czytanie książki Darwina o ewolucji, jak oglądanie filmów mistrza Attenborough (właśnie obchodził 100 lat) z rozdziawionymi z zachwytu ustami... Nie znam innego miejsca na Świecie, w którym podziwianie Świata przyrody byłoby tak pełnym, budującym i wzruszającym. Nie znam żadnego innego, a uwierzcie, sporo Świata widziałem, gdzie kontakt ze światem przyrody byłby tak zachwycający i wprawiający w euforię. Żadne inne miejsce na Świecie nie pozwala na kontakt ze zwierzętami w tak bezpośrednim, partnerskim, wyzbytym strachu że strony tych drugich, stopniu. Galapagos to przyrodniczy fenomen.
Miejsce, które zawsze inspiruje i inspirować powinno. Miejsce, które tłumaczy, wyjaśnia, pozwala zrozumieć istotę ewolucjonizmu, doboru naturalnego. Dlatego tak upodobałem sobie to miejsce. Dlatego tak często tu wracam...