Geoblog.pl    milanello80    Podróże    Ameryka Łacińska i Karaiby 2025/26    130 dni ... Minęło jak z bicza strzelił, czyli podsumowanie mojej 17tej zimówki w tropikach...
Zwiń mapę
2026
29
mar

130 dni ... Minęło jak z bicza strzelił, czyli podsumowanie mojej 17tej zimówki w tropikach...

 
Gwatemala
Gwatemala, Guatemala City
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 11336 km
 
130 dni... Minęło jak z bicza strzelił. Kolejna zimówka, 17sta już z rzędu w tropikach przeleciała w tempie ekspressowym. A przecież wydarzyło się tyle, że te wielce aktywne dni w klimatach Ameryki Łacińskiej obfitowały w tyle niesamowitych przeżyć, tyle unikalnych przygód, że mogłyby spokojnie objąć swym zakresem szerszą gamę doznań niż całe życie niejednego kanapowca (znam takich...). Słońce dokazywało, upał doskwierał, strumyki potu lały się po plecach. Nie wyobrażam już sobie innej zimy niż w takich okolicznościach przyrody. Dla mnie życie jest zbyt krótkim, zbyt intensywnym, by marnować je na szarości, stany depresyjne, złe samopoczucie...

Oj, działo się przez te 130 dni. Jak nadmieniałem, całą zimę spędziłem w szerokościach geograficznych Ameryki Łacińskiej, w zasadzie wyłącznie w Ameryce Środkowej i na Karaibach, opuszczając tę strefę jedynie na ponad trzytygodniową wizytę w darzonym przeze mnie wielką estymą Ekwadorze w Ameryce Południowej. Jeżeli napiszę, że było pięknie, to nie skłamię, choć i tak nawet śladowo nie oddam emocji i przygód, jakie mi towarzyszyły.

Najwięcej czasu spędziłem w dobrze mi znanej Gwatemali, kraju bardzo przeze mnie lubianym (łącznie już 8 wizyt tamże), zwłaszcza z uwagi na jego kulturową atrakcyjność, ferię barw majańskich, zanurzonych w bezkresach dżungli majańskich świątyniach. Odwiedziłem w regionie także Salwador (moja 3cia wizyta), naocznie obserwując jego metamorfozę z kraju nękanego bandytyzmem, opetanego strachem, w kraj bardzo przyjazny mieszkańcom i turystytom również. Ile może znaczyć właściwa osoba na właściwym miejscu (tamtejszy prezydent Bukiele). Sporo czasu spędziłem też w moim ulubionym kraju tej części Ameryki Łacińskiej – w Nikaragui (3cia wizyta). Tu spostrzeżenia miałem wręcz odwrotne, niestety dyktatura Ortegi sprawia, że kraj ten coraz wyraźniej podupada na zdrowiu, toczony ciężką chorobą postepującego zamordyzmu ze strony rządzących. Wpadłem też na krótko do Hondurasu (3cia wizyta), tylko po to, by przekonać się raz wtóry, jak atrakcyjnym miejscem jest majańskie stanowisko archeologiczne w Copan...Nie omieszkałem też wpaść z wizytą do wielce już skażonego masową turystyką Belize (2ga wizyta). Szukałem tu miejsc jak najmniej owymi problemami dotkniętych...

Jak wspominałem, odwiedziłem też Ekwador (8ma wizyta), mój ulubiony kraj Ameryki Południowej. Kraj mający wszystko, czego podróżnicza dusza zapragnie. Niesamowity świat przyrody na Galapagos, czy w Amazonii, majestatyczne andyjskie szczyty, czy w końcu zabytki prekolumbijskich cywilizacji. Uwielbiam tu wracać, a że ostatnimi czasy czynię to nad wyraz często, nic tylko się cieszyć.

Nowością dla mnie był miesięczny etap podróży obejmujący odwiedziny małych karaibskich wysepek - regionu przeze mnie słabo znanego. Zrobiłem to, jak lubię, po lokalnemu. Było może i ciężej, ale uniknąłem komercyjnych rejsów wielkimi cruzerami, jak większość wizytujących ma w zwyczaju, dając wyspom szansę zaprezentowania swych wdzięków na dłużej niż tylko kilka godzin. Na każdej z wizytowanych wysp (Sint Marteen/Saint Martin, Gwadelupa, Dominica, Martynika, Saint Lucia, Trynidad&Tobago, Curacao) spędziłem szmat czasu, możliwie najpełniej próbując poznać te niesamowite wyspy. Nie wracam nimi nijak specjalnie zafascynowany, niemniej uważam penetrację tego regionu zachodniej półkuli za wielce mnie rozwijającą i wzbogacającą w szerszą wiedzę o tej części Świata.

Z highlightów mojej wyprawy muszę nadmienić o :

➡️niesamowitym endemicznym świecie wysp Galapagos. Niby odwiedziłem je już po raz 7my, niby sporo już doświadczyłem tamże, a ciągle mi mało. Tak unikalne to w skali światowej miejsce,

➡️ cudownych majańskich świątyniach Ameryki Środkowej, miejscach gdzie wielka historia świata toczyła swoje znaczące dla świadomości regionu epizody (Tikal, Copan, Quirigua, Yaxha, San Andres, Joya de Cerez)

➡️ słynnych pitonach z karaibskiej wyspy Saint Lucia, o stanięciu przed którymi marzyłem już latami

➡️ podziwianiu na żywo jednych z najpiękniejszych ptaków świata – ibisów szkarłatnych w Trynidadzie&Tobago. Rażący w oczy kolor ich upierzenia, wypełniający cały horyzont w czasie zachodzącego słońca jest jednym z najpiękniejszych wspomnień tegorocznej zimy w tropikach,

➡️ idylliczne wysepki Corn Island w Nikaragui, miejsce totalnie poza turystycznym szlakiem, kawałek nieskażonej ludzką ręką naturalnej oazy przyrodniczej,

➡️ niesamowite zabytki kolonialne, pamiętające czasy bytności hiszpańskiej na tym kontynencie. Mimo, że wizytowałem te miejsca wielokrotnie (kolonialne Quito, Antigua, Leon, Granada, , jako miłośnik historii, również tej wykuwanej dłutem w kamieniu,

➡️ masa innych niesamowitych miejsc (jezioro Atitlan, wysepki koralowe Belize, jezioro Ometepe, lasy deszczowe wyspy Dominka, itp.) które same w sobie należałoby wychwalać i wynosić na piedestały, a które w morzu tych wszystkich wizytowanych przeze mnie atrakcji jakby nieco odchodziły w drugi szereg.

130 dni... Zimówka w Ameryce Łacińskiej dobiegła końca. Było pięknie. Jak to w podróży. Jak to w egzotyce, która szokuje, zadziwia, fascynuje, a finalnie sprawia, że chcesz więcej i więcej... Krótka raptem trzytygodniowa przerwa w podróży pozwoli mi za nimi zatęsknić, naładować baterie przed kolejnymi niesamowitymi przygodami w dalszej części roku. Póki co, nieco okrężnie, przez Europę, przerzucam się do Ameryki Południowej. Będzie się działo...
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (1)
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
zwiedził 50% świata (100 państw)
Zasoby: 1183 wpisy1183 1678 komentarzy1678 17636 zdjęć17636 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
20.11.2025 - 29.03.2026
 
 
29.10.2025 - 07.11.2025
 
 
03.06.2025 - 03.06.2025