Geoblog.pl    milanello80    Podróże    Ameryka Łacińska i Karaiby 2025/26    Salwador po latach... w innej rzeczywistości
Zwiń mapę
2026
17
mar

Salwador po latach... w innej rzeczywistości

 
Salwador
Salwador, La Unión
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 11014 km
 
Do Salwadoru zawitałem już po raz 3️⃣ci. Tym razem drogą morską wprost z Nikaragui, przez zatokę Fonseka, omijając męczący przejazd lądem przez Honduras. Wjechałem jakby do zupełnie innego kraju niż ten, który pamiętam. Przywitał mnie szeroki uśmiech pogranicznika pytającego mnie o samopoczucie...

Poprzednio dominowała tu wszechobecna psychoza strachu. Takiego lepkiego, obezwładniającego, paraliżującego mieszkańców, ale pośrednio też i moje chęci poznawcze. Ludzie autentycznie się bali. Musieli się dzielić swym marnym urobkiem dnia powszedniego z panoszącymi się w kraju gangusami. Aparat państwowy był niewydolny, nijak nie potrafiąc się postawić zdemoralizowanym, zorganizowanym grupom przestępczym. Ludzie masowo ginęli na ulicach. Pamiętam, że w dniu w którym przechadzałem się ulicami stolicy - San Salvadoru, zamordowano wówczas 92 niewinne, przypadkowe osoby... To był chyba moment przełomowy w historii kraju. Zasługa w tym jednego, bezkompromisowego człowieka, prezydenta Bukele. Jego polityka twardej ręki, zero tolerancji do bandytyzmu, budowa fortec więziennych o wątpliwych warunkach penitencjarnych, często prowadzona na granicy lub poza nią praw człowieka, sprawiły, że Salwador z najniebezpieczniejszego kraju Ameryki Centralnej, stał się tym najbezpieczniejszym. .Rządy prezydenta, jego zaprowadzenie wolności na ulicach ale i w duszach zwykłych ludzi, na tyle przypadły salwadorskiemu społeczeństwu do gustu, że w kolejnych wyborach otrzymał rekordowe 85% poparcia... Życie ludzi zmieniło się o 180 stopni. Jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać małe prywatne biznesiki, knajpki. Stworzono projekty rozwojowe, infrastrukturalne, urbanizacyjne. Kraj rośnie ⏫ w oczach. Napłynęła masa turystów. Ludziom żyje się lepiej....

Dziś Salwador to inny kraj. Dumny, uśmiechnięty, prężnie chełpiący się swoim nowym, totalnie zliftingowanym obliczem. Kraj może to i maleńki, z niewielką liczbą jakichś sztampowych atrakcji turystycznych. Niemniej niebywale przyjemny w obyciu. Z chyba najsympatyczniejszymi mieszkańcami w całym regionie. Z pysznymi pupusami, surferskimi plażami Pacyfiku, cudownymi zachodami słońca tamże, kilkoma pomajanskimi zabytkami (Tazumal, Joya de Ceren, San Andres), urokliwymi miasteczkami kolonialnymi, majestatycznymi wulkanami i pięknie u ich podnóży usadowionymi lagunami. W Salwadorze w trakcie 3️⃣ moich wizyt tutaj widziałem w zasadzie wszystko. Niby nie mam nic więcej do zobaczenia, niby wyczerpałem swój pomysł na ten kraj. Nic bardziej mylnego, będę tu wracał, bo Salwador w tym nowym obliczu, bardzo przypadł mi do gustu. Oby nie zboczył z obranej drogi...


P.S. Pisałem ostatnio o Nikaragui. Jakże w przeciwnych kierunkach zmierzają te dwa sąsiednie kraje...
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (59)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
zwiedził 50% świata (100 państw)
Zasoby: 1182 wpisy1182 1678 komentarzy1678 17635 zdjęć17635 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
20.11.2025 - 17.03.2026
 
 
29.10.2025 - 07.11.2025
 
 
03.06.2025 - 03.06.2025