Geoblog.pl    milanello80    Podróże    Azja 2013/2014 (Filipiny, Singapur, Bangladesz, Indie)    Czas na wyzwania wielkokalibrowe
Zwiń mapę
2014
22
sty

Czas na wyzwania wielkokalibrowe

 
Bangladesz
Bangladesz, Dhaka
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 21128 km
 
Sam się do tej pory klepię w głowę, zastanawiając się co mną kierowało, że zdecydowałem się odwiedzić Bangladesz. Kraj na końcu świata, niesamowicie biedny, brudny, przeludniony, kraj bez jakichkolwiek atrakcji turystycznych, dosłownie zapomniany w światku turystycznym. Od zawsze wiedziałem, że to kraj niezbyt wdzięczny do odwiedzin, a mimo wszystko jakoś chciałem zobaczyć czy to robaczywe jabłko, przegnite, niechętne do skonsumowania przez najpodlejsze robale, może smakować, czy ma choć trochę słodyczy, soku w sobie. Czy wreszcie można oprzeć się pokusie zobaczenia tego parszywego końca świata, przeczytawszy na jednym ze znanych portali podróżniczych ("koniec świata"), taki opis tego kraju :
"To kraj, po którym się trudno podróżuje, gdzie nikt nie mówi w żadnych języku poza bengalskim, gdzie nie istnieje infrastruktura komunikacyjna, a zabytki policzyć można na palcach jednej ręki. To kraj będący od zawsze daleko, zalewany przez rzeki i tajfuny, napadany przez piratów i tygrysy bengalskie, kraj do którego nikt nigdy nie chciał jechać i który do dziś pozostaje terra incognita globalnej wioski. Kraj na końcu świata. Właśnie dlatego warto tam pojechać.
Można by przewrotnie rzecz, że Bangladesz to raj dla backpackerów: prawdziwa terra incognita, jedno z ostatnich miejsc na ziemi nieskażonych turystyką, zapomnianych i omijanych przez innych – bo niby po co tam jechać? Kraj, w którym „nic nie ma” i do którego „nikt normalny nie jeździ”. Czyż można lepiej zareklamować?!
Właśnie o to chodzi – spodoba się tym, którzy chcą odkryć coś nowego, zobaczyć całkiem inny świat – choć na pierwszy rzut oka trochę podobny do Indii, to jednak zupełnie odmienny. Kraj dla odważnych podróżników, nie bojących się wyzwań, kraj ciągłej niewygody, syfu, potwornego żaru i duchoty, nieustającego tłumu, przez którego apatię i tępotę trudno się przebić.
Kraj nieludzki, strasznie doświadczony przez naturę i los, wyrzucony na „koniec świata” – i może przez to fascynujący? Wreszcie: kraj niezwykle męczący i dający niewiele (no, może z wyjątkiem przyrody) w zamian. Poza jednym: satysfakcją, że dało się radę w trudnym miejscu, że zobaczyło się coś innego, przeżyło coś niezwykłego, było tam, gdzie inni nie docierają. A o to przecież chodzi, czyż nie? "

Po co tu przyjechałem, zapytacie? Choćby po to, by powiedzieć, że byłem w tak parszywym, zapomnianym turystycznie świecie. Mam w głowie kilka miejsc, które zdecydowanie chciałbym odwiedzić i kilka przygód w myślach krążących, które chciałbym doświadczyć. Chciałbym więc :
- przepłynąć się rakietą, przypominającym słynne parowce z Missisipi, tutejszym statkiem parowym z początków XX wieku,
- przejechać się na dachu pociągu, wiem że w Bangladeszu to ciągle możliwe,
- porowerkować po plantacjach herbaty i spróbować tamtejszej siedmiowarstwowej herbaty
- doświadczyć kilku innych mniej lub bardziej atrakcyjnych przygód, które chodzą mi po głowie, a o których niewątpliwie napomnę w odpowiednim momencie.
Przyznam się szczerze, że obawiam się podróży do Bangladeszu. Może być, że przez cały okres przebywania tu nie będzie mi danym zamienić słowa z człowiekiem zachodniego świata. Ba, pewnie będzie tak, że zbytnio nie będzie mi danym w ogóle zamienić słowa z kimkolwiek. Angielski jest tu typową terrą incognita. Samotne podróżowanie będzie pewnie niebywale trudne w takich okolicznościach Ale z drugiej strony, kto powiedział, że musi być łatwo i przyjemnie. Tego już podczas pobytu na Filipinach doświadczyłem. Nadszedł czas na wyzwania wielkokalibrowe. Dam radę...
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (4)
DODAJ KOMENTARZ
marianka
marianka - 2014-02-02 10:38
A ja bardzo, bardzo zazdroszczę. Raz tylko trafiłam na artykuł o Bangladeszu w jednej z podróżniczych gazet i jakoś tak ciepła myśl o tym kraju zakiełkowała w mojej głowie. Tym chętniej będę obserwować Twoją wyprawę!
 
milanello80
milanello80 - 2014-02-03 12:03
Z perspektywy czasu moge powiedziec, ze jest czego. Bangladesz to fantastyczny kraj. Ludzie sa niesamowici, turystow zero, czuje sie tutaj jak gwiazda filmowa. BVangladesz bardzo przypadl mi do gustu
 
Wiolunia
Wiolunia - 2014-05-27 22:33
Byłam tam.Rzeczywiście turystów mało i można się poczuć jak gwiazda filmowa...ludzie bardzo sympatyczni...ale bez przesady,po angielsku nie ma problemu z dogadaniem się
 
neronek
neronek - 2019-07-08 18:46
Bardzo chciałbym i ja w końcu zobaczyć Bangladesz . Czy granica z
Birma jest czynna ?
Ja dostać się do cmentarza statków ?
jaką wybrać porę roku ?
Mam taki plan na miesiąc Birmę znam ale z 2010 r

lot z Europy ? dokąd do Singapuru i dalej do Dhaka -Birma -Bangkok ? czy inna trasę ?
Dziękuje za każda wskazówkę
 
 
zwiedził 30.5% świata (61 państw)
Zasoby: 998 wpisów998 1174 komentarze1174 8814 zdjęć8814 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
09.04.2022 - 11.04.2022
 
 
04.01.2022 - 30.03.2022