Geoblog.pl    milanello80    Podróże    Azja 2013/2014 (Filipiny, Singapur, Bangladesz, Indie)    Duch cesarzowej ciągle obecny
Zwiń mapę
2014
17
lut

Duch cesarzowej ciągle obecny

 
Indie
Indie, Kolkata
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 23120 km
 
Wjechałem do Kalkuty, drugiego największego miasta Indii (ok. 14 milionów mieszkańców). Rozglądałem się na lewo prawo, chcąc łapczywie łapać każdy chałst indyjskiej, nowej dla mnie, rzeczywistości. Wtem, nim na dobre zorientowałem się o co właściwie chodzi, z naprzeciwka uderzył mnie strumień, nie coś więcej, wielka fala koloru żółtego. Całe morze żółci wylało się z przeciwległej ulicy po włączeniu zielonego światła sygnalizacji świetlnej. Zastygłem w milczeniu, tak pięknie to wyglądało. Dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że z naprzeciwka wyjechał cały tabun, starych, urokliwych, niebywale fotogenicznych, pobrytyjskich samochodów marki Ambassador. Ich wiekowość w połączeniu z jaskrawością porażała. Dobrze, że są jeszcze miejsca na świecie, które chełpią się swą tradycją, nawiązują do korzeni, dla których starość stanowi atut, nie asumpt do zmian. Kalkuta uświadamiała mnie o tym na każdym kroku. Stare pobrytjskie ambasadory konkurowały na ulicach z równie wiekowymi, równie jaskrawo żółtymi tramwajami z 1905 roku. Żółć wręcz rozlewała się z dróg. Kalkuta w tym względzie jest miastem unikalnym w Indiach. Bodajże jako jedyne ciągle w pełni i z gracją kultywuje swe pobrytyjskie tradycje. Nigdzie indziej na tramwaje, cały tabun żółtych ambassadorów nie idzie już trafić.
O ile Indie, dumne ze swej niepodległości, starają się, na tyle o ile to możliwe, oderwać od brytyjskich, kolonialnych korzeni, zapomnieć o czasach brytjskiego jarzma, o tyle Kalkuta jakoby obrała wręcz odwrotny kurs. Może chce nawiązać do dawnego statusu stolicy Indii, obrażona na Delhi do bólu, statusu perły w brytyjskiej koronie, intelektualnej stolicy kraju, miasta przedstawiciela indyjskiego renesansu. Kalkuta na każdym kroku stara się eksponować swe bogate dziedzictwo pobrytyjskie. Czy to wspomnianymi pobrytyjskimi środkami transportu, czy zwłaszcza swymi wspaniałym brytyjskimi zabytkami. Tutaj, w przeciwieństwie do żółci ulic, dominuje biel, biel marmurów. Patrząc na bielusieńkie elewacje pobrytyjskich gmachów, urzędów, rezydencji, ma się wrażenie jakby czas się w Kalkucie zatrzymał. Jakby duch cesarzowej Wiktorii ciągle tu krążył, jakby sprawowała ona pieczę nad miastem, starając się roztaczać czar jego brytyjskim dziedzictwem. Spacerując przez trzy dni ulicami Kalkuty, nie do końca miałem wrażenie, jakbym był w gnuśnych, brudnych, zdezharmonizowanych Indiach. Przeciwnie, zakoczyła mnie względna czystość na ulicach, niewielka ilość żebraków, praktycznie brak nachalnych naganiaczy. Na każdym kroku natrafia się na park, w Azji coś rzadko spotykanego, w którym idzie zaczerpnąć tchu przed kolejną włóczęgą po mieście. Króluje tu zwłaszcza słynny Wiktoria Memorial, tonący w kwiatach, przesiąknięty duchem wielkiej cesarzowej, imperialny, kolorowy, urokliwy. Powłóczyć się można nadrzecznym bulwarem, przejść na drugą stronę rzeki wiekowym mostem Howrah Bridge, poprzechadzać kolonialnymi uliczkami dzielnicy BBD. I tylko oderwanie głowy od brytjskich monumentów, rzucenie okiem na ludzi ulicy, potrafi nam uświadomić, że to jednak nie któreś z zacnych miast brytyjskiej korony. Że to życie indyjskiej ulicy, straganów wypełnionych wszelakimi jedwabiami, ulicznej herbaty, ciemnej karnacji Indusów, tilkaki na kobiecym czole. Że są w Kalkucie też takie miejsca jak świątynia Kali (Kalighat Temple), gdzie hindusi wręcz w amoku dzień w dzień poświęcają 60 kóz, gdzie krew się leje strumieniami. Że są takie miejsca, jak Dom Św. Matki Teresy, gdzie pomaga się godnie umrzeć bezimiennym, anorektycznie wygłodzonym, dotkniętym wszelakimi plugawymi chrobami ludziom. Że na peryferiach miasta nie sposób trafić na brytyjskie dziedzictwo, że te zapchlone są biedaslumsami, że tam Kalkuta nie przedstawia się już tak imperialnie i dystynktownie.

P.S. Znów poczułem, że wróciłem do cywilizacji, gdy raptem w minutę ujrzałem kilkukrotnie więcej białych turystów niż przez cały miesiąc w Bangladeszu. O dziwo, stosunkowo wielu rodaków.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (38)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (4)
DODAJ KOMENTARZ
wujo Skoczów
wujo Skoczów - 2014-02-21 20:53
Muszę przyznać że zdjęcia robisz klawe, brawo.
Pozdrawiam
 
milanello80
milanello80 - 2014-02-22 13:35
Czasem sie udaja. Pozdrowienia do wujowstwa ze Skoczowa :)
 
marianka
marianka - 2014-02-23 17:01
I zdjęcia i opis mówią, że to miasto idealne dla mnie!;)
 
geminus
geminus - 2014-03-05 02:26
Ta Koilkata to fajna miescina i naprawde czysta.
 
 
zwiedził 41.5% świata (83 państwa)
Zasoby: 1099 wpisów1099 1494 komentarze1494 14333 zdjęcia14333 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
27.04.2024 - 02.05.2024
 
 
24.11.2023 - 26.03.2024
 
 
04.11.2023 - 06.11.2023