Geoblog.pl    milanello80    Podróże    Azja 2013/2014 (Filipiny, Singapur, Bangladesz, Indie)    A miał być miły, sympatyczny wpis o starożytnym uniwersytecie...
Zwiń mapę
2014
22
lut

A miał być miły, sympatyczny wpis o starożytnym uniwersytecie...

 
Indie
Indie, Nalanda
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 23603 km
 
Tym razem, by dostać się do kolejnej docelowej destynacji, nie musiałem pokonywać jakichś olbrzymich odległości. Miejscowość Nalanda, leżała raptem kilkadziesiąt kilometrów od Bodghaya'i. Jak na realia indyjskie można rzec tuż za rogiem. Mimo to podróż nie należała do zbyt łatwych. Autobus wlókł się niemiłosiernie. Pewnie niektórych może zdziwić moje stwierdzenie, ale w Bangladeszu podróżowało mi się jakoś łatwiej. Zarówno logistycznie, jak i kulturowo. Tam ciągle ktoś mnie zagadywał, ciągle zapraszał na herbatkę, uśmiechom nie było końca. Tu w Indiach łatwiej odczuć samotność w podróży. Zdecydowanie łatwiej. Na końcu zresztą jeszcze co nieco o tym aspekcie napiszę.

Nalanda to kolejne miejsce silnie powiązane z buddyzmem i samą osobą Buddy. I ono stanowi ważny punkt na mapie buddyjskich pielgrzymek. W miejscu, gdzie niegdyś Budda prowadził swe nauki wzniesiono w V w. (472 rok) jedno z najwspanialszych centrów nauki w Azji, ba jeden z najwspanialszych starożytnych uniwersytetów świata. Kształciło się tutaj około 10 tysięcy studentów. Uniwersytet w Nalandzie był ważnym centrum nauki aż do 1199 roku, gdy został zniszczony najazdem muzułmańskim, kładącym raz na zawsze kres jego działalności. Ponoć zbiory tamtejszej biblioteki były tak zasobne, do 9 milionów rękopisów, że pożar trawił je aż 6 miesięcy. Dopiero w czasach brytyjskich w Indiach, w efekcie prac archeologicznych, prowadzonych dzięki odnalezionym manuskryptom jednego z najznamienitszych wychowanków uniwersytetu, Chińczyka Hiuen Tsianga, udało się natrafić na ślady dawnej wielkości uniwersytetu. Mimo, że odrestaurowano tylko śladową część dawnego kompeksu uniwersyteckiego, praktycznie odkopano go od zera, mimo że nie raz dosyć znacznie trzeba posiłkować się wyobraźnią, to miejsce wprawia w zdumienie. Kiedyś niewątpliwie musiało robić wrażenie. W niektórych miejscach zachowały się pierwotne rzeźbienia, motywy z mitologii buddyjskiej, kolumny, cele mnichów, spiżarnie ryżowe. Z zachowanych około 14 świątyń i monasterów największe wrażenie budzi tzw. świątynia nr.3 o wysokości 31 m.
Mimo trudności logistycznych w dotaciu tam, myślę, że zwłaszcza dla miłośników historii, archeologii, a za takiego się uważam, to miejsce warte odwiedzenia. Ponoć i sąsiedni Rajgir, również znajdujący się na szlaku pielgrzymów buddyjskich, także i dżinnistów, ma się czym pochwalić. Mnie niestety nie starczyło już czasu, by się o tym naocznie przekonać. W Rajgirze spędziłem jedynie kilka wieczornych godzin czekając na nocny pociąg do Varanasi. Okazało się, ze jestem jedynym białasem, który miał takie zamiary. Chyba zresztą zbyt wielu nie próbowało tego nawet w przyszłości. Będąc bowiem na dworcu kolejowym, bangladeskim zwyczajem, skierowałem swe kroki wprost do kanciapy managera dworca. Musiałem napisać mu list referencyjny. O tym, jak godnie mnie ugościł, inne trele morele, który następnie włożył za szybkę na biurku w honorowym miejscu. Mój wpis był dopiero drugim takim w tamtym miejscu, po czterech podróżnikach chińskich sprzed kilku miesięcy. Znów doświadczyłem, jak się ma gościnność indyjska do tej zaaplikowanej mi w Bangladeszu. Tam przyjmowano mnie z pełnymi honorami, herbatką, nie raz ciastkiem, bezinteresownie i z uśmiechem. Tutaj co rusz manager pytał mnie o jakiś prezent dla niego, może winko, może jakiś suvenir. Podzieliłem się z nim dla świętego spokoju kiścią winogron i to by było na tyle.
Podróż pociągiem też nie należała do najprzyjemniejszych. Nie dość, że byłem jedynym białasem w pociągu, to jeszcze w moim przedziale towarzyszyli mi wyłącznie młodociane chłystki. A z takimi nigdy nie wiadomo, co im strzeli w głowie. Bihar jest ponoć najbiedniejszą, przez to i najbardziej niebezpieczną prowincją indyjską. Uświadomili mnie w tym i towarzysze podróży, podejrzliwie na mnie patrząc, szepcząc na mój temat. W dodatku uśmiali się po pachy, gdy dowiedzieli się, że jako jedyny w wagonie zakupiłem bilet. Podobno kontroler tego pociągu nie odwiedza. Pewnie z uwagi na bezpieczeństwo. Gdy połączyłem fakty, zdałem sobie sprawę z mojego położenia i niepewnego bezpieczeństwa w czasie nocnej podróży. Może moja nadwyobraźnia zaczęła działać, w takich chwilach tak bywa, ale zauważyłem jak ukradkiem zerkają na mój zegarek, na moje buty. Wypytywali ile zarabiam, co mam w torbie. Wreszcie zapytali, czy się nie boję tak sam podróżować nocą po Biharze, przecież to niebezpieczna prowincja. Mój umysł zadziałał w przyspieszonym tempie. Odpowiedziałem, że nie, w końcu całkiem niezłym karateką jestem. Co oczywiście jest wierutną bzdurą. Resztę podróży, w zasadzie aż do wczesnych godzin rannych, gdy do wagonu dosiedli się starsi panowie z kobietami, co uznałem za jakiś tam przejaw bezpieczeństwa, spędziłem bardzo czujnie. Nie mogło być mowy o spaniu. Pewnie obudziłbym się uboższy o kilka rzeczy. Niestety i w tym względzie dostrzegam wielką różnicę między Indiami, a Bangladeszem. Tam nawet przez ułamek sekundy nie było mi danym poczuć zagrożenia. Tam wszędzie natrafiałem na serdeczność, chęć pomocy, uśmiechy. Tutaj, świadczy o tym choćby nasilająca się fala gwałtów w ostatnim czasie, czy czasem i zabójstw zagranicznych turystów, nie do końca i nie zawsze jest bezpiecznie. Na pewno nie chciałbym być samotną kobietą, zwłaszcza turystką, w tym wagonie. Zresztą zauważyłem, że tutaj nawet Induski samotnie nie podróżują. Daje to do myślenia. Dlatego raczej odradzałbym Indie samotnym turystkom. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że jest wiele bardziej przyjaznych im turystycznie krajów w Azji.
A miał być miły, sympatyczny wpis o uniwersytecie...
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
wiza do Indii
Wybierasz się tam? Będzie ci potrzebna wiza do Indii. W Geoblogu możesz ją zamówić z dostawą do domu! Zobacz cenę wizy do Indii, oferujemy najniższe stawki pośrednictwa w uzyskaniu wiz.
Zdjęcia (12)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (2)
DODAJ KOMENTARZ
tealover
tealover - 2014-02-26 08:40
Hmm.. szkoda, ze miales takie niekomfortowe przezycia. Mnie jakos Indie odpychaja. Ludzie mowia, ze musze tam pojechac, zachwycaja sie... ale mnie w ogole tam nie ciagnie.
Zacheciles mnie natomiast tym Bangladeszem :) Moze kiedys sie wybiore!
 
milanello80
milanello80 - 2014-02-27 05:37
Ciągle powstrzymuje się w komentarzach o Indiach, trochę za krótko tu jestem. Ale mimo, że mają jakoś więcej do zasugerowania turyście niż Bangladesz, to ten drugim bardziej zapadł mi w pamięć
 
 
zwiedził 22.5% świata (45 państw)
Zasoby: 703 wpisy703 1165 komentarzy1165 8814 zdjęć8814 0 plików multimedialnych0