Geoblog.pl    milanello80    Podróże    Azja 2014/2015 (Emiraty, Oman, Sri Lanka, Indie, Nepal)    Tylko malarii nie spotkałem...
Zwiń mapę
2015
08
lut

Tylko malarii nie spotkałem...

 
Indie
Indie, Chennai
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 11444 km
 
Podróżowanie po Indiach nieraz przypomina zabawy na huśtawce. Kiedy zaczynasz się wznosić, osiągasz miejsce które wydaje Ci się ewidentnie przyjemnym (jak w przypadku poprzedniej destynacji - Mammalapuram), następuje błyskawiczny zjazd w dół. Znów musisz się zmagać z typowymi tradycyjnymi, uciążliwymi Indiami. Doświadczyłem właśnie tej drugiej sytuacji. A wszystko, przy okazji wizyty w największym mieście południa Indii, czwartym największym całych Indii (ok. 8 mln. mieszkańców), stolicy stanu Tamil Nadu, w Chennai. Europejczykom, z racji nomenklatury kolonialnej, zapewne bardziej kojarzonego pod nazwą Madras. W 1639 roku Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska, wzniosła podwaliny dzisiejszego miasta. Niestety zbytnio nie sposób je dzisiaj zauważyć. Przeciętny Fort George, kilka pobrytyjskich kościołków i budynków, nie wybijają się ponad indyjską rzeczywistość. Spośród dużych indyjskich miast, które miałem okazję wizytować (Delhi, Kolkata), Chennai prezentuje się nad wyraz ubogo. Nawet podejmowane przeze mnie próby doszukiwania się na siłę plusów tego miasta, spełzły na niczym. Króluje tu typowo indyjski brud, smród i metr mułu. Całe szczęście malarii nie spotkałem :-) W dodatku brak zieleni, parków, miejsc odpoczynku od uciążliwości ulicy, uniemożliwia pozytywny odbiór tego miasta. Chennai nikomu nie polecam, bo i nie ma za co go polecić. Na domiar złego i mojemu aparatowi miasto nie przypadło do gustu, bo zaczął fiksować, odmawiając fotograficznego archiwizowania chennajskich realiów.

Chennai było jednocześnie punktem finalnym mojej wyprawy po stanie Tamil Nadu. Przez ponad 2 tygodnie włóczęgi ziemiami tego stanu odwiedziłem wiele destynacji. Jak często wspominałem, odbyłem swoisty "maraton świątynny", odwiedzając pokaźną liczbę hinduskich przybytków wiary. Przyznam szczerze, że czuję się znużony. Podobieństwo architektoniczne świątyń, trudności w zrozumieniu zawiłości hinduskiej religii, doskwierające upały, chaos i brud tamilskich miast, średnia sympatyczność lokalych mieszkańców, wreszcie, co najważniejsze, przeciętna dostępność miejsc, w których możnaby zaczerpnąć oddechu na łonie natury, wpłynęły na dosyć oziębły odbiór tego stanu. Nie będzie mi danym, jestem co do tego przekonanym, wspominać z rozrzewnieniem atrakcyjności Tamil Nadu. Takich tutaj praktycznie nie znalazłem. Chyba jedynym miejscem, które z czystym sumieniem mogę polecić, była urokliwa miejscowość Mammalapuram. Ot, tyle i tylko tyle. Niestety Tamil Nadu pod żadnym względem nie wytrzymuje porównania z wizytowanym wcześniej, zielonym, bogatym w różnorodne atrakcje stanem Kerala. Tamten rzeczywiście zasłużył na górnolotne peany, na określanie go własnym miejscem Boga.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (13)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (4)
DODAJ KOMENTARZ
danach
danach - 2015-02-19 14:17
do takich Indii nie chcę jechać
 
stock
stock - 2015-02-21 19:42
Dzięki za te opisy południa Indii, już wkrótce z nich skorzystam, a na Geoblogu wcale tak dużo o Tamil Nadu nie ma. W Chennai mam spędzić prawie 4 dni (większość czasu wprawdzie w rozjazdach, m.in. do Pondicherry), a tu Twoje opisy nie zachęcają.
 
milanello80
milanello80 - 2015-02-22 14:12
Generalnie Tamil Nadu zmeczylo mnie mnogoscia swiatyn. Na pewno polecam te z listy UNESCO, Mammalapuram i Thanjavur, slusznie sie na niej znajduja.
 
marianka
marianka - 2015-02-25 04:49
Nic mnie chyba bardziej nie zniechęca w czasie wyjazdu niż mało sympatyczni mieszkańcy!
 
 
zwiedził 37.5% świata (75 państw)
Zasoby: 1051 wpisów1051 1308 komentarzy1308 10559 zdjęć10559 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
12.12.2022 - 24.03.2023
 
 
10.11.2022 - 17.11.2022