Geoblog.pl    milanello80    Podróże    Azja 2017/18 (Tajlandia, Kambodża, Indonezja, Filipiny, Malezja )    Cel osiągnięty - Sabah okrążony ...
Zwiń mapę
2018
02
mar

Cel osiągnięty - Sabah okrążony ...

 
Malezja
Malezja, Kota Kinabalu
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 19458 km
 
Rankiem dnia kolejnego wymeldowałem się z mojej bazy w Maliau Basin. Nie widziałem sensu zostawać tu dłużej, skoro i tak penetrować mogłem jedynie obrzeża tego "Zaginionego Świata". Pojechałem do punktu startowego dla wielodniowych trekkingów po wnętrzu Maliau Basin, bazy Agathis Camp. Niestety prezentowała się żałośnie, zniszczona, zaniedbana, popadająca w ruinę. Przemierzyłem ostatnie kilometry dzielące mnie od bazy wyjazdowej z "Zaginionego Świata", porozkoszowałem się otaczajacą mnie dziczą. Wróciłem do świata żywych, świata mi znanego. Droga do Sapulut, bazy najbliższej cywilizacji była w dalszym ciągu piękna. Las deszczowy w dalszym ciągu zalegał z każdej strony drogi. Znów byłem tylko ja, mój motorek i dżungla. Aż po Sapulut, które zaskoczyło mnie swymi całkiem pokaźnymi rozmiarami. Spodziewałem się małej osadki, zastałem całkiem pokaźną wioskę. Wracałem do cywilizacji. Za Sapulut wszechobecne przywary znanego mi z poprzednich dni Borneo, powróciły. Znów horyzont wypełniały plantacje palmy olejowej, znów drogi upchane były ciężarówami wiozącymi ich owoce. Aż do Keningau, najbliższgo miasta, droga była nudnawa, powtarzalna, niczym niezachwycająca. Aż chciało się, by już się skończyła. Moje zapasy paliwa skończyły się akurat na przedmieściach miasta. W sam raz udało mi się dojechać na stację benzynową, pierwszą od czasu wyjechania z Kalabakanu dnia poprzedniego, pierwszą od ponad 254 kilometrów.
Pierwotnie zamierzałem zatrzymać się w Keningau na noc. Niemniej średniawa urokliwość miasta plus stosunkowo wczesna pora, sprawiły, że postanowiłem dojechać do Kota Kinabalu jeszcze dzisiaj, zataczając ostatecznie pełną pętlę wokół Sabahu. Wybrałem dużo bardziej malowniczą drogę przez góry Crocker's Range. Serpentyny wiły się ku górze, widoki na okoliczne wzniesienia umilały drogę. Wkrótce, wraz z wjechaniem w mleczne mgły zrobiło się zimno, przeraźliwie zimno. Gdy doszedł do tego deszcz, przestało być zabawnie. W takich warunkach dojechałem aż do Papar, gdzie już zastała mnie potężna ulewa. Postanowiłem przeczekać ją w lokalnej restauracji. Zjadłem kolację, wypiłem kilka kaw, niemniej końca ulewy nie było widać. Dochodziła godzina 22. Cóż to, pomyślałem, przyjdzie mi ostatnie kilometry mojej objazdówki po "Ziemi poniżej wiatrów" przejechać w ulewnym deszczu.
Do Kota Kinabalu dotarłem przed 23. Po pokonaniu około 1598 kilometrów (tyle wskazywał mój licznik), zatoczyłem pełną pętlę wokół Sabahu, docierając po tygodniowej drodze do miejsca startowego.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (15)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
marianka
marianka - 2018-03-16 11:28
Brawo!
 
 
zwiedził 24.5% świata (49 państw)
Zasoby: 758 wpisów758 1165 komentarzy1165 8814 zdjęć8814 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
02.10.2018 - 09.10.2018
 
 
08.06.2018 - 11.06.2018
 
 
21.04.2018 - 24.05.2018