Słyszeliście kiedyś o geoglifach ? A o kulturze Nazca ? Temat to po dziś dzień owiany tajemnicą, przesiąknięty masą spekulacji, przypuszczeń, często nawet abstrakcyjnych teorii.
Geoglify z Nazca to najsłynniejsze z takowych naziemnych figur, wzorów na Świecie. O ich istnieniu Świat dowiedział się wraz z rozwojem lotnictwa, gdy możliwym stało się ich dojrzenie z samolotowej perspektywy. O ich powstaniu, celu ich tworzenia Świat nie dowiedział się do dzisaj...
Na
płaskowyżu Nazca znajdują się setki takich geoglifów. Przedstawiają one zarówno pozornie przypadkowe zbiory figur geometrycznych, jak i ogromne wizerunki zwierząt i roślin. Istnieje kilka teorii na temat pochodzenia tych obrazów. Najbardziej popularna, popierana przez wielu naukowców, interpretuje je jako drogi procesyjne związane z centrami kulturowymi Nazca. Ale, jak było w rzeczywistości ? Tajemnica odeszła w zapomnienie wraz z upadkiem ludu Nazca.
Będąc w niedalekiej odległości od słynnego płaskowyżu Nazca nie mogłem sobie odmówić możliwości zgłębienia tematu i okazji podziwiania tej jednej z największych tajemnic ludzkości naocznie. Widoki z pokładu maleńkiej cessny na dziesiątki olbrzymich geoglifów wprawiały w zachwyt, ale i zadumę. W jaki sposób preinkaskie cywilizacje były w stanie coś takiego stworzyć. Mądrzejsze ode mnie głowy próbowały znaleźć rozwiązanie tej zagadki. Skoro im się nie udało, to i moje rozważania na marne...
Będąc w okolicy miasta Nazca warto nieco nadłożyć drogi, by odwiedzić
cmentarzysko w Chauchilla, gdzie znajdują się zmumifikowane szczątki ludzkie z czasów cywilizacji Nazca oraz śladowe artefakty archeologiczne. Pochówki tutaj rozpoczęto ok. II w. n.e. i trwały do IX w. Cmentarzysko zostało splądrowane, niemniej mumie zachowały się w zaskakująco dobrym stanie. Miejsce to wielce intrygujące. Na tyle, że stało się nawet sceną filmu - Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki.
Miałem w planach odwiedzić jeszcze inny ciekawy obiekt związany z preinkaską kulturą ludu Nazca -
osadę Caguachi wraz z jej wielką piramidą...Niemniej czasu, jak to często bywa, zbrakło...
P.S. 100 dni kolejnej, piątej już z rzędu zimówki w klimatach latino minęło jak z bicza strzelił...Trochę jeszcze przede mną...