Korzystając z bliskości honduraskiej granicy, w czasie mojej kolejnej już objazdówki po Gwatemali, nie omieszkałem wpaść, choć na krótko tym razem, i na jego ziemie. Sporo już
Hondurasu zjechałem swego czasu, tym razem przypadło mi w udziale odwiedzić jedynie jedno miejsce w tym kraju. Niemniej miejsce tak unikalne i o takim znaczeniu hiostorycznym i kulturowym dla tych ziem, miejsce też głęboko i nad wyraz pozytywnie wryte i w moje wspomnienia, że wjeżdzałem tu z wielkim usmiechem na twarzy❤️. Moim celem była położona raptem kilkanaście kilometrów za granicą maleńka rozmiarami, wielka atrakcjami się tutaj znajdującymi, okryta chwalebną dawną sławą, mieścina
Copan Ruinas. Kolejny raz wpadłem z wiytą do jednego z moich ulubionych majańskich miast Ameryki Centralnej –
Copan właśnie. Miejsce to ma dla mnie ewidentnie metafizyczny charakter. Tutaj, jak mało w którym mieście majańskim można poczuć ducha dawnej majańskiej glorii. Sporo już majańskich miast odwiedziłem, czy to w Meksyku, Gwatemali, Hondurasie czy Salwadorze. Sporo wiedzy o tej wielkiej cywilizacji posiadłem. Ducha majańskości mimo to chyba najpełniej poczułem właśnie w Copan. Pisałem już o tym zresztą dosyć obszernie w trakcie poprzedniej wizyty tutaj -
http://milanello80.geoblog.pl/wpis/243310/u-majow-pod-skrzydlami-arTym bardziej z wielką nostalgią wracałem, ciesząc się w duchu z tej sposobności.. Wizyta w Copan absolutnie wykracza poza zmysłowe doświadczenie i doczesność. Święte ptaki Majów –
multikolorowe ary, latają Ci ponad głowami, z typowym dla siebie skrzekotem i szumem piór. Wielowiekowe
drzewa Ceiby, majańskie "drzewa życia", łącznik pomiędzy zaświatami, życiem doczesnym, a wznieślejszymi ideami i wierzeniami majańskimi, obrastają ponad tysiącletnie kamienie, w których wykuta jest tajemnicza historia tej wielkiej prekolumbijskiej majańskiej cywilizacji. Potężne świątynie majańskie, owego niegdyś wielce zasłużonego w Świecie Majów miasta (w szczytowym okresie klasycystycznym zamieszkiwanego przez nawet ponad 25 tysięcy mieszkańców), ciągle w stopniu znaczącym ukryte pod zwałami ziemi, szepczą swoją historię. Historię świątyni Rosalisa, 16stu kolejnych władców tych ziem, w tym najsłynniejszego z nich –
18 Królika, innych postaci wykutych w precyzyjnie, detalicznie wygrwerowanych
kamiennych stellach, najpiękniejszych znanych w całym świecie majańskim. Wreszcie słynne
Schody Hieroglifów , na których wyryto ponad 2500 znaków, stanowiących najdłuższy zabytek piśmiennictwa Majów, których odszyfrowanie pozwoliło w znaczącym stopniu poznać tajemnice cywilizacji majańskiej.
Nie sposób zapomnieć o maleńkiej bazie wypadowej ku owemu słynnemu majańskiemu stanowisku archeologicznemu, o miasteczku Copan Ruinas, z kolorowymi muralami,
Sanktuarium Ar i innych ptaków, z brukowanymi kocimi łbami uliczkami, malutkim placem Centralnym. Wszystko to sprawia, że z nieskrywaną przyjemnością nadłożyłem drogi, by odwiedzić, choć na te kilka dni, ów najsłynniejszy z honduraskich zabytków i prawdziwą turystyczną perełkę tego ciekawego, choć o nieco poszarganej opinii, kraju.
Było pięknie ...