Geoblog.pl    milanello80    Podróże    Azja 2015/16 (Indonezja, Filipiny, Borneo )    Spektakl w ryżowym teatrze
Zwiń mapę
2016
26
sty

Spektakl w ryżowym teatrze

 
Filipiny
Filipiny, Batad
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 21389 km
 
Pisałem niedawno, przy okazji mojej wizyty na wyspie Siberut, na obrzeżach Sumatry, utrzymany w dosyć rapsodycznym tonie, post o wymierającym plemieniu Mentawajów. Przykro robi się na samą myśl, że w niedalekiej przyszłości tego plemienia, żyjącego w sposób jakże nieprzystający do naszych współczesnych czasów, już nie będzie... Zawsze smutno na sercu kiedy odchodzą ludzie. Podobnie smutno jednak, gdy odchodzą i miejsca. A takie wrażenie odniosłem podczas mojej wędrówki po przepięknych tarasach ryżowych Filipin.
Ale, jak to mówią po kolei...
Banaue, stolica ryżowych tarasów Kordylierów Centralnych, potężnych 2,5 tysięcznych gór środkowego Luzonu, przywitała nas mżawką i kapryśną, niepewną jutra aurą. Dotarliśmy tam najlepszym filipińskim środkiem transportu – jeepneyem. W dodatku w najlepszej miejscówce – na jego dachu. Zuzanna wielokrotnie odsuwała wzrok, gdy tylko zbliżaliśmy się do zakrętu, zza którego zionęła potężna przepaść. Złe wejście w zakręt, niewątpliwie byłoby naszym ostatnim złym wejściem... Uff, przeżyliśmy cało i zdrowo. W dodatku mieliśmy zabawną przygodę z policjantem, który piechotą chciał ścigać jeepneya, wbrew przepisom bezpieczeństwa przewożącego turystów na dachu.
O tym, jak świat jest mały, przekonaliśmy się dnia kolejnego, wyruszając na dwudniowy trekking przez krainę ryżowych tarasów, ku docelowej naszej destynacji – wioseczce Batad. Otóż na głównej, wiem to i tak zbyt duze słowo, uliczce miasteczka Banaue, napotkaliśmy dobrych znajomych z Polski. Owszem spodziewaliśmy się ich, niemniej spotkanie na końcu świata jest zawsze miłym wydarzeniem.
Trasa naszego dwudniowego trekkingu prowadziła przez sporadycznie zamieszkane wioski (Cambulo), zdecydowanie częściej przez górski, dziki interior górski. Spotkanie człowieka było rzadkością. Choć trafił się choćby lokalny myśliwy, który strzelbą o rażeniu dubeltówki polował na ptaki rozmiaru wróbla. Nie pojęty, dziwny jest ten świat...
Końcem pierwszego dnia trekkingu dotarliśmy do Batad, cudownej wioski otoczonej zewsząd potężnymi tarasami ryżowymi. Pamiętam swój zachwyt przed dwoma laty, gdy z być może nawet przesadną dozą emocji rozpisywałem się nad tym miejscem. Mimo upływu czasu, mimo swiadomości walorów miejsca które odwiedzimy, ponownie rozpływałem się nad jego urokliwością. Znów czułem się, spogladając z restauracyjki naszego prymitywnego guesthouse'u na ryżową krainę, jak widz najwybitniejszego teatralnego spektaklu. Majestatycznego, wyniosłego, granego raz wtóry, raz wtóry zachwycającego. Kolejny raz brakowało mi słów, by oddać poezję chwili, by umieć należycie opowiedzieć o podziwianym spektaklu.
Znów (za poprzednim wpisem z tego miejsca) zobaczyłem kamienne murki rozdzielające kolejne poziomy ryżowisk od ich sąsiadów. Podziwiałem zieleń, soczyście przyciągającą oczy ku urokliwie dojrzewającemu ryżowi. Siedziałem, jakby w górnych rzędach arystokratycznej loży teatralnej, będąc pod wrażeniem serwowanego przedstawienia.Podobne odczucia miałem schodząc na dół, na arenę tego teatru. Zadzierałem głowę wysoko w górę próbując dojrzeć gości z najwyższych rzędów, w tym wypadku dorastający ryż.
I pewnie mój zachwyt nad tym miejscem, nad pięknem tego ryżowego spektaklu, nie miałby granic, gdyby nie jeden fakt, który sobie uświadomiłem.
Ryżowe tarasy filipińskich Kordylierów Centralnych giną... Dotknięte reumatyzmem babcinki je uprawiające, ich wiekowi mężowie naprawiający kamienne tarasy, wszyscy oni dobiegają niestety kresu swego życia. Młodzież z kolei, ich naturalni sukcesorzy i potencjalni "kustosze" tego miejsca, ucieka z krainy ryżowych tarasów, nie kwapi się do ciężkiej pracy przy uprawie ryżu. Nadejdzie taki dzień, gdy ryżowe tarasy podupadną, zarosną, ulegną naturalnej dewastacji. Fakt ów zauważam obecnie, część z nich przybrała taką wynędzniałą, zaniedbaną postać. Proces ten, ów exodus przymierania ryżowych tarasów nasila się, przybiera na mocy. Ryżowe tarasy umierają. Ich piękno pewnego dnia przeminie, odejdzie w zapomnienie, pozostanie li tylko na pocztówkach i fotografiach. A te, nawet najpiękniej podrasowane, nigdy nie oddadzą uroku tutejszych tarasów ryżowych.
Pewnie dlatego warto doceniać fakt, że kolejny raz danym mi było cieszyć się ich niesamowitym pięknem. Nie wiadomo w końcu, czy w ogóle i ewentualnie kiedy, będzie mi danym raz kolejny...
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (52)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
zwiedził 41.5% świata (83 państwa)
Zasoby: 1099 wpisów1099 1494 komentarze1494 14333 zdjęcia14333 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
27.04.2024 - 02.05.2024
 
 
24.11.2023 - 26.03.2024
 
 
04.11.2023 - 06.11.2023